Kilka miesięcy temu trafiłam na bloga, w którym było opisane Święto Ognia w Walencji. Bardzo dużo przydatnych i praktycznych informacji i zdjęć o Walencji znalazłam też na blogu Życie w Podróży.
Chwilę potem trafiłam na tanie loty i tak powstał pomysł wyjazdu do miasta, w którym nigdy nie byłam. Jak się jednak okazuje, co innego fajerwerki przez godzinę w sylwestrową noc, a co innego przez tydzień, codziennie, przez większą część dnia i nocy! Wystrzały jak z armaty, jakby bomby wybuchały pod oknem. Nie ma chyba miejsca w Walencji gdzie ich nie słychać. Nie ma dziwne, że mieszkańcy z psami czy wrażliwym słuchem na ten czas po prostu wyprowadzają się z miasta. Ale o tym już nie ma informacji we wpisach opisujących to niesamowicie głośne i malownicze hiszpańskie święto, które gromadzi nawet 2 miliony turystów.






Na pewno chciałabym wrócić do Walencji w spokojniejszym okresie, bo jest absolutnie przepiękna. Architektura zabytkowa i nowoczesna, klimat miasta, jedzenie, komunikacja, morze i plaża. Jest równie ciekawie jak w Barcelonie.
Targ Główny / Mercado Central
Czyli miejsce dla miłośników jedzenia, owoców, owoców morza, deserów i innych pyszności.














Wycieczka rowerowa po Walencji z polskim przewodnikiem
Wycieczka rowerowa po Walencji drugiego dnia od przyjazdu to był strzał w dziesiątkę. Przewodnik po Walencji Michał Marczyk mieszka tam od wielu lat, zna miasto, zna region, jest konkretny, przygotowany, wesoły. Szybko odpisuje na wiadomości i jak potwierdza, to jesteście umówieni. Spotkaliśmy się pod wypożyczalnią rowerów blisko naszego wyjazdowego lokum i stamtąd ruszyliśmy zwiedzać miasto. Zrobiliśmy całkiem sporą trasę, zakończoną w deszczu przy wjeździe na plażę i potem z powrotem do wypożyczalni.











Cały wieczór mocno padało, co nie przeszkadzało nikomu w puszczaniu fajerwerków, sztucznych ogni i petard a mnie nie przeszkodziło w spacerze nocą pod parasolem.
















c.d.n.