Sobota, ostatni dzień naszej wycieczki. Spakowani, z samego rana wyjeżdżamy na zwiedzanie miasta Pucciniego. Samolot mamy dopiero o 19, więc czasu jest mnóstwo tak na zwiedzanie jak wolnego.

Lukka (po włosku Lucca) zauroczyła mnie najbardziej. To miejsce, w które z całą pewnością będę chciała wrócić.

W muzeum nie byliśmy, ale przewodniczka zabrała nas na spacer po murach obronnych. Było tam pełno ludzi mimo wczesnej pory, a może właśnie dlatego, bo głównie byli to biegacze oraz właściciele psów lansujących się z nimi na spacerach.




Później zwiedzaliśmy spacerowo Bazylikę Św. Frediana, Plac Amfiteatrowy, Katedrę Św. Marcina z Volto Santo tzw. „Święta Twarz”, Wieża Guinigi.

A to pomnik Pucciniego, w okolicy „jego” muzeum:

Lukka jest miastem wielu muzycznych imprez i festiwali:
















Uwielbiam włoskie wystawy:

Tą różową torebkę kupiłam, to była miłość od pierwszego wejrzenia:)




Hmm….czasem się zastanawiam, czy nie za dużo zdjęć robimy?

Lukka, I’ll be back 🙂